Twój rozwój. Twoja r-Ewolucja

coaching siedlce

r-Evolution

Katarzyna Kiejrys

Czas czytania: 2 min

26 sierpnia 2020

Mój ukochany zbudował mi na działce kącik relaksacyjny. Własnoręcznie zrobił drewniane siedzisko, stolik i ławki. Zamontował hamak, huśtawkę. Poprzeciągał grube liny między drzewami, na których powiesił szklane oprawy na świeczki i przymocował do pni drzew pochodnie. Wyszło pięknie.

Reakcja jakiej można by się spodziewać po kimś, kto dostaje taki prezent to np. radość, ekscytacja, robienie zdjęć i wysyłanie je koleżankom z pracy, by się pochwalić (oraz po to by twój partner wskoczył na pierwsze miejsce w biurowym rankingu partnerów), zaproszenie przyjaciół na grilla.

Pewnie gdzieś kiedyś jakaś kobieta tak właśnie zareagowała. Pewnie nawet niejedna. Ja z kolei powiedziałam: przecież działka jest nieogrodzona i zaraz to wszystko pokradną.

Tak. Wiem. Okazałam się niewdzięcznicą.

Tyle, że ja nie zobaczyłam uroczej scenerii do wypoczynku. Zamiast tego oczami wyobraźni ujrzałam meneli wynoszących ławki (mimo, tego, że w miejscu, w którym zlokalizowana jest działka nie widziałam jeszcze żadnego menela). Zamiast się cieszyć zaczęłam się martwić.

Bo ja uwielbiam się martwić i mam na to nawet papiery.

W teście wewnętrznych sabotażystów dostałam 10 na 10 punktów za super czujność. Przez super czujność rozumie się ciągłe skanowanie otoczenia w poszukiwaniu potencjalnych zagrożeń. Brzmi dość rozsądnie, dopóki taka przypadłość nie sprawia, ze jesteśmy niewdzięcznicą nie potrafiącą docenić czyjegoś wysiłku.

Kobieta z 10/10 w skali za super czujność nie cieszy się z romantycznych zakątków. Zamiast tego martwi się czy jej tego nie ukradną, czy lina się nie urwie, czy od świeczki coś się nie zapali i czy deszcz nie zniszczy hamaka.

Pociesza mnie w tym to, że te 10/10 punktów to i tak pewien progres pokoleniowy ponieważ mój tata dostałby w tej samej skali 100. Całkiem niedawno zadzwonił do mnie powiedzieć, że bardzo zdenerwował go mój młodszy brat. Czym? Brat wsiadł jako pasażer do małego Peugeota, a że jest wysoki to w razie wypadku nie będzie jak go z tego auta wyjąć.

Kiedyś uważałam swoją super czujność za cechę wyłącznie pozytywną. Przewidywanie potencjalnych zagrożeń po to by ich uniknąć to oznaka sprytu, dojrzałości i rozsądku, czyż nie? Szczególnie kiedy życie bywa wyboistą drogą w nie wiadomo jakim kierunku.

A potem poznałam mojego ukochanego i przyglądając się różnicom między nami (z pieczołowitą wnikliwością) odkryłam, że on w skali dopatrywania się  wszędzie potencjalnych zagrożeń ma minus 10. Najczęściej kiedy zadaję mu moje umartwiające pytania typu „a co jeśli…” / „ a co jak…” kręci głową i odpowiada, że on się nad takimi rzeczami nie zastanawia.

Jego sposób bycia sprawia, że on siedzi zrelaksowany w chwili, w której ja planuję jak przeciwdziałać złym rzeczom, które mogą się wydarzyć.

Ja się stresuję. A on odpoczywa.

Ja żyję według szczegółowego planu, on beztrosko.

Ja się przygotowuję i unikam, on się ewentualnie mierzy.

Bycie super czujną pozwala mi uniknąć problemów i zagrożeń. Chroni mnie i pomaga. Niemniej jednak w nieodpowiedniej proporcji (10/10 na przykład) jest też niekończącą się pętlą umartwiania oraz ciągłego wizualizowania  i zapobiegania temu co może się zdarzyć - a że mam bogatą wyobraźnię i oglądam dużo programów kryminalnych z Investigation Discovery to trochę czasu w życiu spędzam na tej wizualizacji.  

Na nasze szczęście życie rzuca nam nie tylko kłody pod nogi. Rzuca też okazje by zastanowić się nad tym jak działamy. Niemożność cieszenia się z czegoś fajnego była skutkiem ubocznym sposobu w jaki funkcjonuję. Nie dostrzegłabym tego, gdybym nie potrafiła popatrzeć na całą sytuację oczami mojego partnera, który po prostu ma ‘inaczej’ niż ja.

Jakkolwiek wnerwiające, irytujące i emocjonalnie drenujące są międzyludzkie tarcia, nie muszą one prowadzić do batalii o to kto ma rację. Nie muszą też prowadzić do prób wymuszania na kimś, żeby był taki jak my chcemy. Chęć ulepienia partnera na swoją modłę to durny pomysł, rodem z Don Kichota. 

Różnice między nami mogą stanowić okazje do zastanowienia się nad tym, czy nasz sposób funkcjonowania oby na pewno jest tym jedynym ‘słusznym’. Okazje dzięki którym możemy się czegoś od kogoś nauczyć, coś zauważyć i zrozumieć. Inni ludzie mają prawo mieć ‘inaczej’ niż my. A my to prawo nie tylko możemy uszanować, ale i z niego czerpać. 

Choć oczywiście można być też ślepo niewdzięcznym, trwać w swoim uporze, kłócić się i ubolewać nad tym, że ktoś jest nie taki jak trzeba ;) 

Jak zawsze wybór tego co zrobimy leży w naszych rękach.  

 

 

Super czujna niewdzięczność.

coaching siedlce

 

Coaching, Doradztwo ds. rozwoju  

r-Evolution

coaching Siedlce