Twój rozwój. Twoja r-Ewolucja

coaching siedlce

r-Evolution

Katarzyna Kiejrys

Czas czytania: 3 min

26 sierpnia 2019

Ostatnio złapałam się na tym, że wyrzucam sobie, że kiedy mieszkania były tanie nie było mnie stać na zakup. Obecnie mam do siebie pretensje, że teraz kiedy mieszkania znacznie podrożały to… nadal nie stać mnie na zakup.

Mam 34 lata i brak własnej nieruchomości jest dla mnie wybitnym powodem do samokrytycyzmu i robienia sobie wyrzutów. Sprawia, że czuję się jak nieudacznik.

To bardzo ciekawe.

Czuję się jak nieudacznik, podczas, gdy zwyczajnie nim nie jestem.

Kiedy czasem zauważam jaką ścieżką poszły moje procesy umysłowe sama się sobie dziwię. Dziwię się bo głupia nie jestem.

Co nie znaczy, że moje myśli nie bywają głupie.

Ewidentnym tego przykładem jest mój mieszkaniowy tok rozumowania.

Umysł zawsze znajdzie jakiś sposób, na pozór racjonalny i logiczny, by można było poczuć się gorzej. To co generuje takie myśli to z reguły chęć znalezienia potwierdzenia dla przekonań na własny temat. Gdyby jakaś część mnie nie dopuszczała możliwości, że mogę być nieudacznikiem, moja głowa nie wymyśliłaby argumentów potwierdzających to założenie.

Wydaje się więc, że wszystko sprowadza się do tego, co tak naprawdę myślimy o sobie.

W moim przypadku to „nie stać mnie na mieszkanie” jeszcze potrwa. Nie ma cudów. Julią Roberts z „Pretty Woman” nie planuję zostać, więc biała limuzyna nie przyjedzie. Spadku po wujku z Ameryki też się nie spodziewam. Ceny rosną, co oznacza, że będę musiała zbierać dłużej i w efekcie kupię coś znacznie mniejszego niż planowałam.

Ale to nie czyni mnie nieudacznikiem.

Po prostu nie zarabiam wystarczająco dużo by móc za gotówkę kupić wymarzone mieszkanie w zaszczytnym wieku 34 lat.

I tyle.

Zgaduję też, że gdybym jutro miała zginąć w jakimś absurdalnym domowym wypadku ostatnią rzeczą jaką bym się przejęła jest to, że oto przyszło mi zakończyć żywot w cudzym, a nie własnym mieszkaniu.

Czucie się źle sama ze sobą z powodu braku nieruchomości nie ma więc sensu. Dodatkowo nie przynosi mi to żadnych wymiernych korzyści. Nie motywuje mnie bardziej do działania. Nie sprawia, że mam więcej złotówek na koncie. Wręcz przeciwnie. Czucie się jak nieudacznik sprawia, że tracę jakikolwiek zapał. W końcu co można zrobić będąc nieudacznikiem?

Nic. Nieudacznicy to z założenia jednostki, którym nic się nie udaje.

Identyfikowanie się z „jestem nieudacznikiem” to jak podcinanie sobie skrzydeł jeszcze zanim zdecydujemy się wznieść w powietrze.

Dlatego tak niesamowicie istotne jest to co mówimy sobie po słowie „jestem”. I to od nas zależy co się tam pojawi. 

...

By zwiększyć swoją świadomość w tym zakresie poniżej zestaw pytań coachingowych. 

 

Jak często twoje „jestem” jest pozytywne? Jakich słów wtedy używasz?

Jak często twoje „jestem” jest negatywne? Jakich słów wtedy używasz?

Co daje Ci „jestem” pozytywne?

Co daje Ci „jestem” negatywne?

Co możesz zrobić, żeby twoje „jestem” przynosiło Ci więcej korzyści? Jakich słów możesz używać? Jakie dodać? Jakie wyeliminować?

 

Jestem 'udacznikiem'.

coaching siedlce

 

Coaching, Doradztwo ds. rozwoju  

r-Evolution

coaching Siedlce