Twój rozwój. Twoja r-Ewolucja

coaching siedlce

r-Evolution

Katarzyna Kiejrys

Czas czytania: 2 min

08 stycznia 2021

 

Czasami wyglądam przez okno i patrzę na blok naprzeciwko.  Na jednym z balkonów na parterze zamontowana jest zewnętrzna winda. Dzięki niej pewien Pan może wyjść z domu. Wchodzi i wychodzi drzwiami balkonowymi, a następnie by dostać się do auta musi pokonać kilkanaście metrów po trawie na wózku inwalidzkim. Deszcz, śnieg, błoto. Po trawie. Bo tak się jakoś złożyło, że na naprawdę rozległy parking tuż obok kostki starczyło osiedlowych funduszy, ale na kawałek chodnika dla człowieka na wózku już nie.

Czasem go obserwuję i wtedy przypominam sobie, że zdarza mi się okrutnie narzekać wnosząc zakupy na czwarte piętro.

Nom. On by pewnie chciał móc narzekać na to co ja.

Czasami narzekam też na inne rzeczy.

Na brak miejsca parkingowego, na ceny metrów kwadratowych, opieszałe urzędy, naczynia w zlewie, budzik, który znowu dzwoni.

Bez chwili refleksji, niespostrzeżenie wciągam się w codzienność do tego stopnia, że tracę rezon. I zaczynam gonić za moim „świętym” prawem do wygodnego i beztroskiego życia, pozwalając na to, żeby moje poczucie zadowolenia zależało od tego czy jest mi miło i wygodnie.

Mówi się, że życie rzuca nam kłody pod nogi. I kto jak kto, ale ja się z tym zgadzam. Powiedziałabym wręcz, że nie tylko kłody, ale całe lasy. Tylko, że my skupieni, na tym, że po raz kolejny musimy taką kłodę obejść, przeskoczyć lub podnieść, zupełnie nie zauważamy fundamentalnego faktu, że jesteśmy w stanie sobie z tą kłodą poradzić.

Znowu muszę taszczyć te siaty na górę, bo nie ma cholernej windy zamiast dobrze, że mam zdrowe nogi i mogę wnieść zakupy na górę. Znowu te gary w zlewie zamiast ale świetnie, że nie dokucza mi reumatyzm i zmywanie naczyń nie sprawia mi bólu. Beznadziejnie pofarbowała mi włosy zamiast dobrze, że miała co źle pofarbować. Znowu mi się auto zepsuło i muszę zabulić zamiast kurde, dobrze, że mam z czego zapłacić za naprawę.

Zauważyć to co się ma, kiedy wydaje się, że się czegoś nie ma. Ot sztuka życia.

Na pytanie czy jestem szczęśliwa odpowiadam bez wahania tak. To wcale nie oznacza, że moje życie to nieustanne pasmo pozytywnych zdarzeń. Wręcz przeciwnie.  Do pewnego momentu nie było mi wcale do śmiechu, że tak powiem. 

Wielu rzeczy też nie mam. Nie mam nowego auta, wielkiego domu, nieskazitelnej cery, designerskich ubrań, dolarów zakopanych w ogródku, idealnej rodzinki.pl., i jak już wspomniałam nie mam zmywarki, windy i prywatnego miejsca parkingowego.

Ale gdyby ktoś mnie zapytał czego mi tak naprawdę brakuje, to powiedziałabym, że niczego. Bez większego wahania. 

Bo ja czuję, że mam wszystko. 

I czuję też, że bardzo wielu ludzi ma wszystko, tylko nie każdy o tym wie. 

 

A biedakowi wiatr w oczy, 
niechże mu wieje.

coaching siedlce

 

Coaching, Doradztwo ds. rozwoju  

r-Evolution

coaching Siedlce